Deszcz i…
Po małym odskoku we wpisach, wracamy do wakacji lata 2009. Zaczniemy od zjawisk atmosferycznych, które są wpisane w każdy pobyt w Bieszczadach. Chodzi oczywiście o deszcz, który czasem, jak zacznie urokliwie padać, to nie wie, kiedy skończyć. Jakby było tego mało, to w piękny lipcowy dzień zaatakował nas pokaźnych rozmiarów grad, zmuszając do przykrycia samochodów śpiworami i kocami, żeby z blach nie zrobił się durszlak.




















